07 Kwi 2020

Jak wygląda spalanie kalorii podczas gry w tenisa ziemnego?

0 Komentarzy

Tenis ziemny jest aktywnością wymagającą zaangażowania wszystkich grup mięśniowych. Wbrew pozorom w tenisie nie gra tylko ręka, do uprawiania tego sportu musimy używać całego ciała. Nie mówimy tu tylko o podbiegach do piłki ale też o samym uderzeniu piłki. Podczas typowego treningu tenisa przebiegamy około 4 km. Oczywiście, wszystko zależy od intensywności treningu. Zasada jest mniej więcej taka, że im lepiej gramy, tym więcej pobiegamy na korcie. W początkowych etapach nauki tenisa instruktor zagrywa piłki dokładniej na zawodnika, aby ułatwić mu trafienie w piłkę. Na dalszych etapach nauki Wasz instruktor będzie mógł pozwolić sobie na poganianie Was po korcie tenisowym i spalanie kalorii podczas gry w tenisa.

Przebiegnięcie 4 km podczas godziny nie wydaje się wielkim osiągnięciem. Jednak należy pamiętać, że kort tenisowy jest stosunkowo mały. Dlatego też dominuje tutaj bieganie krótkich, ale za to szybkich dystansów. Jest dużo zmian kierunku biegu, dużo startów, dużo zatrzymań, a do tego trzeba jeszcze przebić piłkę. Wszystkie te czynniki powodują, że te nasze 4 km na korcie są nieporównywalnie bardziej męczące niż 4 km w terenie. Podczas typowego treningu tenisa spalamy około 600 kcal. Oczywiście wpływa na to wiele czynników. Przede wszystkim liczba spalonych kalorii jest uzależniona od tego, jak bardzo jesteśmy zaangażowani w grę. Jeśli gramy bardzo aktywnie i wkładamy dużo siły w każdy ruch to liczba utraconych kalorii będzie większa.

Podsumowując, treningi tenisa ziemnego mogą być idealnym sposobem na zgubienie zbędnych kilogramów oraz utrzymanie dobrej sylwetki. Spalanie kalorii podczas gry w tenisa jest łatwe, ponieważ mamy do czynienia z dyscypliną, która angażuje wszystkie grupy mięśniowe.To powoduje, że tenis jest sportem ważnym w zapobieganiu chorobom serca, cukrzycy, otyłości i osteoporozy.

Liczba kalorii spalanych w ciągu godziny
Trucht400 kcal
Fitness370 kcal
Chodzenie (5 km)245 kcal
Tenis ziemny600 kcal

 

Fot. Isabella Mendes/pexels.com

[do góry]